Untitled Document
Anna Achmatowa
Mawiała, te jest "kobietą przeklętą", która naznacza bliskich sobie mężczyzn piętnem nadciągającej śmierci. Ale w rzeczywistości przeklęty byt system, który unicestwiał jej najbliższych.
Za pierwszą ofiarę swego "fatum" uznała poetę Nikołaja Gumilowa, którego poślubiła w 1910 roku. Gumilow został aresztowany w 1921 roku przez Czeka, służbę bezpieczeństwa reżimu stalinowskiego, pod zarzutem udziału w kontrrewolucyjnym spisku i rozstrzelany. Cień podejrzenia padł wówczas i na Annę Achmatową, jednak cieszyła się już tak wielką estymą w środowisku literackim Petersburga, że Stalin wolał na razie jej samej nie poddawać represjom. Cała ówczesna Rosja zaczytywała się w jej Różańcu, tomiku składającym się z "paciorków" - miniatur lirycznych, skonstruowanych jak barwne poetyckie nowelki.
Jednak "kobieta przeklęta" - wbrew swej woli -rozsiewała śmiercionośne fatum. W 1938 roku aresztowano jej syna, Lwa Gumilowa, który w łagrach spędził najpierw sześć, a po kilkuletniej przerwie dalszych osiem lat. W tym samym czasie za mury więzienia trafił jej drugi mąż, fizyk Matwiej Bronsztejn. Krótko potem rozstrzelano go pod sfingowanym zarzutem. Jej trzeci mąż, historyk sztuki Nikołaj Punin, został osadzony w łagrze w 1949 roku i nigdy już stamtąd nie powrócił.
W latach 30. Achmatową była jedną z milionów kobiet, które wystawały przed murami stalinowskich więzień z nadzieją na widzenie albo bo-
daj przekazanie listu najbliższym. Pozbawiona możliwości druku, przymierająca głodem, tworzyła swoje Requiem dla najbliższych i dla miażdżonej terrorem Rosji. "Gwiazdy śmierci wisiały nad nami,/ drgała Rosja z przetrąconym grzbietem/ pod krwią zbryzganymi butami/ i kołami więziennych karetek" - pisała w poemacie stylizowanym na lament Matki Boskiej stojącej pod krzyżem swego Syna. W obawie przed rewizją nie spisywała go, przechowując jego strofy w pamięci. Zresztą pełny dorobek poetki i tak opublikowano dopiero w kilkanaście lat po jej śmierci.
Stalin przypomniał sobie o pierwszej damie rosyjskiej poezji w roku 1941, kiedy ewakuowano mieszkańców Leningradu. Specjalny samolot wywiózł Achmatową do Taszkientu. Dyktator pozwolił nawet na wydanie zbioru jej wierszy Z Sześciu Ksiąg, ale wkrótce cofnął swoją decyzję i cały wydrukowany nakład skierowano na przemiał. W oficjalnej propagandzie poetka ciągle pozostawała "skrzyżowaniem prostytutki z zakonnicą" -jak ją nazwał Andrzej Żdanow, główny rzecznik stalinizacji kultury w Komitecie Centralnym Partii. I to mimo że Achmatową gotowa była iść na ugodę z systemem - za cenę uwolnienia syna z obozu. "Całowałam buty wszystkim znanym bolszewikom, aby mi powiedzieli, czy on żyje, czy nie" - wyznała w 1942 roku w Taszkiencie Józefowi Czapskiemu, polskiemu malarzowi, który po całym imperium poszukiwał śladów uwięzionych polskich oficerów, nie wiedząc, że zostali rozstrzelani w Katyniu. Gdy jednak syn po uwolnieniu dowiedział się o upokarzających staraniach matki, znienawidził ją i zerwał z nią wszelkie kontakty. Przyjęła to z bólem i rezygnacją: "No cóż, tak bywa, że najbliższy człowiek staje się obcym". A pod koniec życia, wspominając ogrom własnych cierpień, pytała: "Kto mógł przewidzieć, że zostałam pomyślana na tak długo?".
|
 |